Eddy w swoim mieszkaniu przebywa sam z agentka Stahl…zastanawia się jak ma wykonać powierzone przez ojca zadanie…w łazience ma ukryty pistolet…udaje, że mu niedobrze i dostaje od kobiety pozwolenie pójścia do toalety…wraca z bronią w ręku, ale nie robi to na agentce zbyt dużego wrażenia…pyta spokojnie, co zamierza z tym zrobić…chłopak odpowiada, że za ten syf, w który go wpakowała,…ale ręka mu się trzęsie i nie potrafi pociągnąć za spust…agentka odbiera mu pistolet i strzela do niego…w pistolecie są ślepe naboje …federalni wiedzieli, ze jest tam broń…i komórka na przystani…Stahl z telefonu Edmonda wysyła smsa w jego imieniu, że agentka nie żyje i może po niego bezpiecznie przyjechać…chłopak siedzi osowiały i pyta, dlaczego tak długo czekała…a ona odpowiada, że chciała się przekonać czy on ma jaja, ale jak widać Cameron wychował małą irlandzką cipkę…Eddy wymierza kobiecie potężny cios i ucieka,…ale ona szybko wyciąga broń i strzela mu w plecy…jest przerażona…nie tym, że zabiła człowieka tylko jak będzie się tłumaczyć przed szefami…