Dwaj czarni faceci wsiedli do samochodu i ruszyli…chłopaki z Samcro ruszyli za nimi na motorach…trochę się pościgali po ulicach …synowie parę razy wystrzelili, aby zatrzymać wóz…goście w wozie doprowadzili ich do zaułka, z którego wyłoniło się paru innych czarnych kolesi z bronią gotową do strzału,…Clay stwierdził, że to przyjacielska wizyta,…ale faceci nie bardzo w to chcieli wierzyć sądząc po wyglądzie samochodu,…Clay powiedział, że szukają właściciela tej łodzi…jeden facet, zdaje się, że przywódca stwierdził, ze teraz to oni są jej właścicielami…wtrącił się Jax i powiedział, że poprzedni właściciel porwał jego syna…nic o tym nie wiedzieli, kupili od Irlandczyka łódź za dobrą cenę, bo mu się spieszyło, ale nie miał przy sobie żadnego dzieciaka… Jax znowu pogrążył się w niedobrym apatycznym stanie…pojechał na cmentarz i tam przy grobie ojca rozpłakał się… Przy wyjściu z cmentarza spotkał Piney’a, który załatwiał pogrzeb Świeżaka…stary człowiek powiedział mu, że oni nie mają psychiatrów ani księży, a on powinien z kimś pogadać i ogarnąć cały ten syf, który narobił się koło niego…Jax przysiadł na motorze i powiedział ze łzami w oczach, że kiedy myśli, że wie już, w jakim kierunku ma podążać jego życie i klub staje się coś co przyczynia się do tego, że odczuwa coraz większy ból…co on robi nie tak? Piney oznajmił mu, że jest dobrym facetem, kochającym właściwe rzeczy a po prostu takie jest życie…