Gemma zastaje Filipa pogrążonego w jakimś gównie…mówi jej, że się wkopał i nie wie ja z tego wybrnąć…kobieta radzi tylko jedno: ma o wszystkim powiedzieć …cokolwiek to jest…i Chibs wstaje uspokojony i odwracając się jeszcze w stronę kobiety stwierdza, że nie wie jak oni wszyscy poradziliby sobie gdyby nie ona…w klubowym pokoju trwa narada…właśnie Jax powiedział wszystkim o swoim odkryciu: konszachtach Zobellego z Mayami…dochodzą do wniosku, że zobellemu nigdy nie chodziło o sprawy rasowe a po prostu o pieniądze…a interesy z Mayami robi poza plecami Westona, Bi on nienawidzi kolorowych…i to jest coś, co można ujawnić i zachwiać imperium Zobellego…do pokoju wchodzi Filip…i opowiada o Swoich kontaktach z agentką Stahl…przyjeżdża Piney, ale ubrany po „cywilnemu”, bez swojej kamizelki, wyciąga ze schowka broń…wchodzi do pokoju i strzela do Claya…chybia i zaraz chłopaki zabierają mu broń…Ope prosi, aby zostawiono ich samych…po jakimś czasie wychodzi i tłumaczy Clayowi, że jego ojciec to zwariowany staruszek, chciał go obronić, bał się, że on,Ope będzie chciał zabić Claya i wolał to wziąć na siebie…Clay pyta czy było w tym trochę prawdy i Ope patrząc mu prosto w oczy odpowiada twierdząco…i dodaje, że teraz to prosi, aby ojcu trochę odpuścił, bo staruszek zginie bez tego klubu… Przy wyjściu Piney mówi Clayowi, aby dał mu znać jak i kiedy chce to załatwić, a Clay zabrania mu przychodzić do klubu bez swojej kamizelki…